Wyciągałam z szafy kołdrę... Poród domowy

V.Ilnicka

Poród domowy – a jak coś się stanie?

Położne mówią, że w porodach nie ma żadnych nagłych wypadków. Ciąża powinna być prowadzona tak, żeby zawczasu wykluczyć jakiekolwiek komplikacje. Następnie – jeśli coś zacznie się dziać podczas porodu, doświadczona położna potrafi oznaki każdej komplikacji zobaczyć, zanim coś złego się wydarzy. Ona zna rodzącą kobietę, zna jej reakcje. Nawet nie musi jej badać, żeby dojrzeć to coś. Poród naturalny może trwać i całą dobę, a jego fazy po kilka godzin. Kobieta rodząca w razie komplikacji może zostać przewieziona do szpitala.


Po co rodzić w domu?

Katarzyna Niklas, położna i instruktorka szkoły rodzenia, mówi: „Tam, gdzie jest bezpiecznie, tam gdzie kobieta czuje się bezpiecznie, to tam jest największa szansa na to, że ten poród odbędzie się bez komplikacji i że wszystko będzie dobrze.” Doktor Sarah J. Buckley zauważa, że fizjologia aktu miłosnego i porodu jest podobna, i że kobiety – tak samo jak wszystkie samice innych ssaków, do niezaburzonego i bezpiecznego porodu potrzebują takiej samej atmosfery intymności i bezpieczeństwa, jaka potrzebna jest do odbycia zbliżenia seksualnego.  


Poród domowy, to najczęściej niezakłócony poród fizjologiczny, poród naturalny – najlepszy, aby dziecko przyszło na świat bez stresu wywołanego stresem i strachem matki. Bez zakłóceń w produkcji hormonów i emocjach dziecka, jakie są spowodowane każdą interwencją medyczną, które rutynowo i niepotrzebnie stosowane są w szpitalu. Mowa tu o interwencjach takich jak: podanie syntetycznej oksytocyny, przebicie pęcherza płodowego czy nawet cesarskie cięcie.


Cesarskie cięcie w Polsce jest epidemią. Statystyki podają, że procent cięć w niektórych szpitalach sięga nawet 40% wszystkich porodów, podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia liczbę ponad 15% uważa już za patologię. Co innego wtedy, gdy cesarskie cięcie ma uratować życie, a co innego, gdy lekarzowi nie chce się czekać i bierze pod nóż kobietę, pozbawiając ją i jej dziecko możliwości najimtymniejszego kontaktu tuż po porodzie, który jest niezwykle dziecku potrzebny!


Katarzyna Niklas-Łypka tak mówi o swoim porodzie (pierwsze dziecko urodziła w szpitalu, dwa kolejne w domu):


„Moją motywacją do porodu w domu było bezpieczeństwo mojego dziecka. I moje bezpieczeństwo. Chodziło mi o to, żeby moje dziecko – nie ja – żeby moje dziecko traktowane było podmiotowo. Duże wrażenie zrobiła na mnie książka „Narodziny bez przemocy”, w niej poród jest pokazany oczami noworodka. [… ] Bardzo mi zależało, żeby moje dziecko było dotknięte po raz pierwszy przez kogoś, kto jest delikatny, żeby to było w przyjaznej atmosferze”.